Menu

Trochę się zbieraliśmy, aby opisać Wam sytuację sprzed kilku dni. Nie jest to dla nas łatwe i przyjemne, ale pewnie warte opowiedzenia.
Dostaliśmy zgłoszenie od Policji, że w jednym z mieszkań przebywa samotnie pies. Funkcjonariuszy o tej sytuacji poinformowali pracownicy MOPSu. Nie wiadomo, od ilu dni nikt się zwierzęciem nie zajmował i sytuacja ta zaniepokoiła wielu.
Na miejsce bezzwłocznie udał się nasz kierowca, który zastał naprawdę przykry widok - taki, który pozostanie z nim na dłużej...
W obrzydliwie zanieczyszczonym pomieszczeniu leżał ledwo żywy pies. Suczka, wręcz "przyklejona" do podłogi, była w stanie krytycznym. Nie wstawała, nie reagowała na obecność ludzi. Cała w odchodach, larwach much, chuda...
Życie z niej uciekało.
Kierowca szybko zabrał suczkę do schroniska, a nasi lekarze dwoili się i troili, aby jej pomóc. Zajęli się nią z wielkim zaangażowaniem. Oczyścili rany, przeprowadzili szereg badań. Szukali możliwości, aby pomóc.
Walka jednak z góry była przegrana - suczka była wyczerpana, zagłodzona, żywcem jedzona przez larwy, które penetrowały ją od środka. Cierpienie, którego doświadczała, było niewyobrażalne.
Uprzedzając Wasze pytania czy próby tłumaczenia "właściciela" - nie, on nie zmarł. Wiemy to z wywiadu, który przeprowadziliśmy. Nie jest tak, że nagle stracił możliwość, aby się swoim psem zająć.
Po prostu skazał psa na tortury, z premedytacją.
Nikomu nie życzylibyśmy takiego cierpienia.
____________
Ta historia nie mogła się dobrze skończyć.
Suczka przeszła na drugą stronę tęczy, a my na długo zapamiętamy tę historię.
Historię o tym, że dla niektórych żywa istota jest po prostu niczym.
Złożyliśmy zawiadomienie o znęcaniu się nad psem. Funkcjonariuszom przekazaliśmy dokumentację i wszelkie informacje.
Mamy nadzieję, że sprawca zostanie surowo ukarany.
____________
Żegnaj, maleńka.
Przepraszamy.
Udostępnij

Ostatnio dodane przez nas