Ich historia nie należała do najłatwiejszych. Małą Zojkę znaleziono pod Poznaniem; ciekawska i niezwykle pieszczotliwa, od razu wypełniła sobą całą przestrzeń. Z kolei Krokusa, niesamowicie pięknego, rudo-białego kota, uratowano zimą z klatki schodowej. Przyjechał do nas w głębokim stresie, przerażony i wycieńczony.
Na początku Krokus siedział w zamkniętej klatce i bał się wszystkiego wokół. Ale Zojka wzięła sprawy w swoje łapki. Jej hiperaktywność, odwaga i szczere zainteresowanie pomogły Krokusowi się przełamać. Patrząc na nią, zrozumiał, że świat jest bezpieczny. Z czasem po dawnym strachu nie zostało prawie śladu: teraz Krokus sam podchodzi, by go pogłaskać, a czasami nawet z przyjemnością daje brać się na ręce jak pełen pewności siebie kot.
Dziś to nie po prostu dwa koty, ale idealny balans, niczym Yin i Yang. Zojka to wulkan energii i wieczny silniczek jaki musi wszystko zbadać i wybiegać się za dwóch. Krokus to spokój, przytulność i ciche mruczenie obok, gdy masz ochotę po prostu odpocząć. Świetnie dogadują się ze sobą, razem wymyślają zabawy i idealnie się uzupełniają. To gotowy duet, który wniesie do nowego domu zarówno mnóstwo radości, jak i prawdziwe ciepło!
Wymagamy zabezpieczenia okien i balkonu/tarasu zgodnie ze standardami Fundacji. Nie wydajemy kotów do domów wychodzących.
